Pejzaż buduję z drzew, a nie z panoramy. Rzadko jest tu linia horyzontu — częściej pojedyncza korona, sad zimą, zarośla, które zostają na polu po liściach.
Zima wraca u mnie najczęściej, bo dopiero wtedy widać rysunek gałęzi. Kolor schodzi wtedy do kobaltu i szarości, a śniegiem zostaje po prostu biel papieru — w akwareli bieli się nie domalowuje, tylko planuje i omija.