Pejzaż buduję z drzew, a nie z panoramy. Rzadko jest tu linia horyzontu — częściej pojedyncza korona, sad zimą, zarośla, które zostają na polu po liściach.
Zima wraca u mnie najczęściej, bo dopiero wtedy widać rysunek gałęzi. Kolor schodzi wtedy do kobaltu i szarości, a śniegiem zostaje po prostu biel papieru — w akwareli bieli się nie domalowuje, tylko planuje i omija.
Wykorzystujemy pliki cookie, żeby dopasować treść i reklamy, udostępniać funkcje społecznościowe i analizować ruch w witrynie.
Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.