Rano nie słychać jednego ptaka, tylko wszystkie naraz — i nie da się wskazać, który zaczął. Stąd tytuł.
Na obrazie są cztery ptaszki i tylko jeden z nich śpiewa: ten na środku, z otwartym dziobem. Reszta siedzi rozrzucona przy krawędziach, jakby przed chwilą przyleciała albo miała zaraz odlecieć. Liście są sercowate i przezroczyste, gałązki cienkie, a wszystko trzyma się na zieleni rozpuszczonej w wodzie.
Tło robiłam mokre w mokre, więc barwa rozeszła się sama i nie ma tam żadnego rysunku. Dzięki temu ptaki i liście są jedynymi rzeczami o wyraźnym kształcie — oko idzie do nich, a reszta zostaje sugestią gęstwiny.
CENA — 359 PLN
Wiadomość została wysłana!