Mróz o poranku robi z drzew coś, czego latem nie ma: zamiast korony zostaje biały obłok bez rysunku, a niebo za nim jest wyraźnie niebieskie.
Drzewa powstały mokre w mokre — farba rozeszła się w wilgotnym papierze i sama zrobiła szron. Nie da się tego poprawić ani powtórzyć; albo wyjdzie za pierwszym razem, albo trzeba zaczynać arkusz od nowa.
Na pierwszym planie zostawiłam kępki suchych traw. To one pokazują, że pod śniegiem jest jeszcze łąka, a niebieskie zacieki na białym robią za cień.
CENA — 350 PLN
Wiadomość została wysłana!