Rośliny maluję najczęściej i od nich zaczęłam. To nie są portrety botaniczne — nie zależy mi na tym, żeby dało się po obrazie oznaczyć gatunek. Interesuje mnie kształt: kolczasta główka ostu, baldach dzikiej marchwi, główka nasienna, która została po kwiecie.
Tła robię zwykle mokre w mokre: barwa wsiąka w wilgotny papier i rozchodzi się sama, bez rysunku. Dzięki temu kwiat zostaje ostry, a wszystko za nim jest sugestią łąki, a nie jej opisem.
Wykorzystujemy pliki cookie, żeby dopasować treść i reklamy, udostępniać funkcje społecznościowe i analizować ruch w witrynie.
Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.