Rośliny maluję najczęściej i od nich zaczęłam. To nie są portrety botaniczne — nie zależy mi na tym, żeby dało się po obrazie oznaczyć gatunek. Interesuje mnie kształt: kolczasta główka ostu, baldach dzikiej marchwi, główka nasienna, która została po kwiecie.
Tła robię zwykle mokre w mokre: barwa wsiąka w wilgotny papier i rozchodzi się sama, bez rysunku. Dzięki temu kwiat zostaje ostry, a wszystko za nim jest sugestią łąki, a nie jej opisem.