
Fotografuję na dzikich łąkach Warszawy. Rośliny, które tam rosną, mija się bez zatrzymania i nazywa chwastami — to znaczy roślinami, które wyrosły tam, gdzie ich nie zaplanowano. Z bliska, przy dobrym świetle, okazują się czymś zupełnie innym.
Rozpoznaje się ją po liściach: wąskie, lancetowate, zebrane w przyziemną rozetę, z wyraźnymi równoległymi nerwami biegnącymi wzdłuż całej blaszki. Z rozety wyrasta bezlistny, kanciasty pęd zakończony krótkim, zbitym kłosem. Kwiatostan jest niepozorny, dopóki nie wypuści pylników — wtedy otacza go pierścień białych, drżących nitek, który przy bocznym świetle wygląda jak obrączka.
Rośnie wszędzie: na trawnikach, poboczach, wydeptanych ścieżkach. Znosi ubicie gleby lepiej niż większość roślin, dlatego widuje się ją tam, gdzie nic innego nie chce rosnąć.
Ten poznaje się nie po liściu, tylko po soku. Przełamana łodyga wypuszcza gęsty, pomarańczowożółty płyn, który natychmiast barwi palce — to najpewniejsza cecha rozpoznawcza i zarazem ostrzeżenie, bo sok jest trujący i drażni skórę. Sam kwiat jest drobny, czteropłatkowy, jaskrawożółty, a liście są miękkie, sinozielone, karbowane po brzegach.
Rośnie w cieniu, przy murach, płotach i rumowiskach — lubi miejsca zaniedbane.
Pnącze, które w kilka tygodni potrafi zarosnąć krzew albo płot. Najbardziej charakterystyczny jest owoc: jajowaty, pokryty miękkimi kolcami, zawieszony wśród plątaniny cienkich wąsów czepnych. Kiedy wyschnie, wąsy zostają i tworzą rysunek przypominający kreskę tuszem.
To gatunek obcy, sprowadzony jako roślina ozdobna i rozprzestrzeniający się bez niczyjej pomocy — w praktyce jest dziś częścią krajobrazu warszawskich nieużytków.
Bo są niezauważane, a mają formy, których nie wymyśliłabym w pracowni: geometrię kłosa, plątaninę wąsów, symetrię rozety. Fotografuję je punktowym światłem na ciemnym tle, żeby oddzielić kształt od bałaganu łąki. To ten sam motyw, który wraca w moim malarstwie botanicznym — tylko bez pośrednictwa pędzla.
Odbitki wykonuję na papierach archiwalnych, w limitowanych edycjach. Wszystkie zdjęcia są w galerii fotografii.