W akwareli podłoże ma większy wpływ na wynik niż marka farb. Ten sam pigment na dwóch różnych arkuszach zachowa się inaczej: raz rozejdzie się miękko i da się go jeszcze poprawić, raz wsiąknie natychmiast i zostanie na dobre.
Papier ze stu procent bawełny ma długie, mocne włókna i jest klejony tak, żeby woda przez chwilę utrzymała się na powierzchni, zanim wniknie w głąb. Z tego biorą się jego dwie zalety: farbę można prowadzić dłużej, a raz położony kolor da się częściowo zmyć albo rozjaśnić. Arkusz znosi też wielokrotne zwilżanie bez mechacenia.
Papier celulozowy wchłania wodę szybciej i mniej równomiernie, przez co plama zatrzymuje się niemal od razu, a próba zmycia koloru zwykle kończy się przetarciem powierzchni. Nie jest to papier zły — jest po prostu bardziej stanowczy. Do ćwiczeń, szkiców w plenerze i prac o jednej warstwie sprawdza się bardzo dobrze, a kosztuje kilkakrotnie mniej.
Wystarczy nanieść na skrawek mocną plamę, poczekać do wyschnięcia i spróbować zmyć jej połowę wilgotnym pędzlem. Bawełna odda część pigmentu i zostanie gładka, celuloza zatrzyma kolor i zacznie się strzępić. Ta jedna próba mówi więcej niż opis na opakowaniu.
Papier decyduje także o odbitkach: swoje inkografie drukuję na papierze o fakturze zbliżonej do akwarelowego. Oryginały na papierze pokazuję w galerii akwarele.
Wykorzystujemy pliki cookie, żeby dopasować treść i reklamy, udostępniać funkcje społecznościowe i analizować ruch w witrynie.
Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.