Zieleń w najczystszej postaci, jaką umiałam wyciągnąć z farby. Pięć zaokrąglonych form o różnej wielkości stoi na zielonych łodygach, a każdą pokrywa gruba siatka komórek, przez którą prześwieca ciemniejszy spód.
Tło jest zimne i srebrne, pokreślone pionowymi pasami — celowo bez śladu zieleni, żeby nic nie odbierało kolorowi form.
Dwie największe formy stykają się bokami i tworzą kształt, który czyta się jak serce. Nie planowałam tego; wyszło z ustawienia i zostało.
To najbardziej energetyczna praca z całego archiwum. Zieleń w takim nasyceniu ożywia pomieszczenie natychmiast, więc potrzebuje spokojnego otoczenia.
Olej na płótnie, 100 × 100 cm. Praca sprzedana — zostaje w archiwum, żeby było widać, skąd wzięły się obrazy dostępne dziś. Podobne motywy są w galerii obrazów olejnych.
Wiadomość została wysłana!