Trzy białe, stożkowate formy stoją blisko siebie, a po ich powierzchni pełzną złocistobrązowe, cienkie rozgałęzienia — jak gałązki, które zaczęły rosnąć na czymś, co nie jest drzewem.
Między nimi i za nimi unoszą się błękitne, puchate kule na zielonych łodygach. Tło jest mgliste, szarozielone, bez wyraźnego horyzontu.
Tytuł jest dosłowny. Malowałam to o tym, jak szybko przyroda zajmuje wszystko, co stanie w miejscu — i o tym, że wygląda to raczej pięknie niż groźnie.
Chłodna, przygaszona paleta z jednym ciepłym akcentem złota. Praca spokojna, dobra do sypialni.
Olej na płótnie, 100 × 100 cm. Praca sprzedana — zostaje w archiwum, żeby było widać, skąd wzięły się obrazy dostępne dziś. Podobne motywy są w galerii obrazów olejnych.
Wiadomość została wysłana!