Kilkanaście złocistych, puchatych kul na bardzo cienkich, ciemnych łodygach. Jedne duże i blisko, inne drobne i wysoko — cały obraz jest o tym rytmie, o tym, jak wielkość zastępuje perspektywę.
Tło zbudowałam grubo, z widoczną fakturą: szarości, kremy i przygaszona żółć, przetarte tak, że prześwituje spod nich płótno. U samego dołu położyłam czarny pas, który wszystko domyka i nie pozwala kompozycji spłynąć.
Złoto tych kul nie jest metaliczne. To zwykła farba, tylko kładziona wieloma drobnymi pociągnięciami, które łapią światło pod różnym kątem.
Praca ciepła i pogodna, jedna z niewielu w moim archiwum utrzymana w żółciach.
Olej na płótnie, 100 × 120 cm. Praca sprzedana — zostaje w archiwum, żeby było widać, skąd wzięły się obrazy dostępne dziś. Podobne motywy są w galerii obrazów olejnych.
Wiadomość została wysłana!