Cztery podłużne, zaokrąglone formy stoją w rzędzie na gorącym, ceglasto-pomarańczowym tle. Ich powierzchnię pokrywa gęsta siatka nieregularnych komórek, przez którą prześwituje kolor tła — jakby to była skóra, a nie kamień.
Przez środek płótna przechodzi poziomy pas białej mgły. To on robi całą robotę: w miejscu, w którym przecina formy, one przestają dotykać ziemi i zaczynają się unosić. Wystarczyło rozmyć jeden pas, żeby zmienić stojące kształty w lewitujące.
Zestawienie ciepłej pomarańczy z chłodnym błękitem siatki daje napięcie, którego nie da się uzyskać w jednej temperaturze barw. To najbardziej kontrastowa praca z tego cyklu.
Olej na płótnie, 100 × 100 cm. Praca sprzedana — zostaje w archiwum, żeby było widać, skąd wzięły się obrazy dostępne dziś. Podobne motywy są w galerii obrazów olejnych.
Wiadomość została wysłana!