Najprostszy obraz, jaki namalowałam, i najtrudniejszy do oglądania. Na czystej bieli leży zbliżenie zielonego liścia — widać każdą żyłkę, całą siatkę nerwów, która rozprowadza w nim życie. U góry, przy samej krawędzi, tkwi wbita agrafka.
Nie ma tu krwi ani dramatu. Jest tylko drobny metalowy przedmiot w miejscu, w którym nie powinno go być, i to wystarczy, żeby patrzenie zrobiło się nieprzyjemne.
To mój głos w sprawie tego, co robimy roślinom bezmyślnie i bez złej woli. Rośliny nie krzyczą, więc łatwo uznać, że nic się nie stało.
Panoramiczny format i biel tła sprawiają, że praca działa jak plakat — jest jednoznaczna z odległości i trudna z bliska.
Olej na płótnie, 50 × 100 cm. Praca sprzedana — zostaje w archiwum, żeby było widać, skąd wzięły się obrazy dostępne dziś. Podobne motywy są w galerii obrazów olejnych.
Wiadomość została wysłana!