Zawsze lubię oglądać zdjęcia, na których fruwają sterowce. To moja organiczna wersja tego, legendarnego już statku powietrznego. W górnej części panoramicznego kadru unosi się u mnie poziomy, czarny owal, którego wnętrze wypełnia gęsta, błękitna siateczka pęcherzyków, przypominająca powiększoną strukturę komórkową.
Pod nim rozciągam chłodny, kobaltowo-granatowy pas, poprzetykany drobnymi pionowymi kreskami, jak zarys nocnego miasta odbity w wodzie. Zestawienie surowej czerni z lśniącym błękitem tworzy nastrój tajemniczy, niemal kosmiczny.
Wydłużony format i minimalistyczna kompozycja nadają pracy nowoczesny, graficzny charakter. To wyrazisty obraz, który świetnie sprawdzi się nad komodą, w gabinecie lub w loftowym wnętrzu utrzymanym w ciemnej tonacji.
Olej na płótnie, 50 × 100 cm. Praca oryginalna, jeden egzemplarz, sygnowana, z certyfikatem autentyczności.